Muzeum Smutku

Dnia Sun, 21 Sep 2003 08:14:13 +0200, "Michał Marcinowicz"
<Mick_M@_nie.dla.spamu_poczta.fmnapisał(a):


| Nie. Właśnie tu jest ciekawostka. Garczegorze mają unieważnione
| jedynie semafory na linii Lębork - Łeba. Semafor na linię do Choczewa
| jest ważny, choć nikt go nie obsługuje.

Takich semaforów, gdzie nie założono "kryżów" uniważniających, lub jakimś
cudem spadły, a mechanicy dobrze wiedzą, że są nieważne, jest w PL bardzo
dużo (np. Golub Dobrzyń, Nowe Miasto Lubawskie) i nikt ich nie zalicza do
czynnych.


Tyle że w tym wypadku jest całkiem logiczne żeby był nieuważniony.

Pozdrawiam
Alek 'Alekloco' Kurstak
Polska dla rowerów i pociągów!

Wpierw "usunto-" pamietaj wyrzucic... A potem:
olek[at]rower[dot]com.

Użytkownik "Henryk Z." <mexykan@wywal.to.w.diably.op.plnapisał w
wiadomości


Witam jeszcze raz. Dawno w Warmińsko-Mazurskim nic się nie działo - to
teraz seryjnie:

http://nowe-miasto-lubawskie.wm.pl/Kola-wagonu-uciekly-z-torow,24940

<cytat
Ostatnie koła ostatniego wagonu pociągu pospiesznego Ełk-Wrocław wypadły z
torów. Przez pięć godzin w Jamielniku zablokowana była jedna z najbardziej
ruchliwych tras kolejowych w kraju.


Coś ostatnio warmińsko-mazurskie ma pecha do wypadków kolejowych. Najpierw
wypadek autobusu na przejeździe w Nowym Młynie potem Rybno, śmieciarka pod
Klewkami, Stawiguda, a teraz Jamielnik...

stracone 6 lat dla Kielc
Panie Stary, pan Wojciech Lubawski nie zostanie już wybrany na 3
kadencję, ponieważ zbyt mocno zalazł za skórę Kielczan. Jego
nieudolne rządzenie doprowadziło, że straciliśmy 6 lat na marne. W
tym czasie nie został spłacony dług miasta, przeciwnie, w tym roku
wydamy 27 milionów złotych na jego obsługę.

Nie widzę działań na rzecz skutecznego przyciągnięcia inwestorów,
którzy wpompowaliby do Kielc swoje pieniądze, żeby utworzyć nowe
miejsca pracy. Plany zagospodarowania przestrzennego są w planach i
na tym się kończy. Rada Miasta kupiła "najdroższemu kibicowi" Koronę
i będzie ją utrzymywać za kilka milionów złotych rocznie. Kolejne 5
milionów wydamy na automaty biletowe, które owszem są potrzebne, ale
nas na nie nie stać.

Nie ważne, czy Obice, czy jakieś inne tereny przeznaczymy na
lotnisko, ale za kilkanaście lat będzie ono potrzebne, bo w
przeciwnym wypadku będziemy w IV lidze. I myślę, że w ciągu tych 6
lat i kolejnych 2 mogliśmy odłożyć trochę pieniędzy na rozwój. Tylko
panu prezydentowi Lubawskiemu zabrało wyobraźni lub wiedzy jak to
zrobić.

Ale dlaczego ma nam się ,,coś należeć"? Zgadzam się z autorem drugiego posta -
jeśli w takich miejscowościach jak Dobre miasto czy Nowe Miasto Lubawskie
ludziom udało się coś zorganizować - znaleźli sponsorów, ściągnęli dobrych
zawodników, to chwała im za to. Niech grają sobie w drugiej lidze czy awansują
do trzeciej. Bo w takich wypadku IM SIĘ TO RZECZYWIŚCIE NALEŻY
A co ma Olsztyn, prócz starego stadionu? Gdzie są sponsorzy? Młodych zdolnych
zawodników puszcza się w świat, a nam zostają przeciętniaki i tyle.
I dopóki tutaj nic się nie zmieni, to nic nam się nie należy. I tyle

Walka o nowe miejskie linie
"...a poza tym to pracownicy w KASP maja miec ok. 55% udzialow wiec
reszte bedzie mialo miasto i tez bedzie odpowiedzialne za firme i
stan taboru jako udzialowiec."

Miasto moze sprzedac swoje udzialy, tym bardziej, ze Lubawski
zapowiedzial, ze do konca tego roku ta firma ma byc juz
przeksztalcona, a miasto nie bedzie w nia
inwestowac.

Nie mozna pozwolic na to, by miasto wspieralo prywatna firme. Jest
to niezgodne z prawem. Do przetargu na obsluge nowymi autobusami
moze stanac kazdy i mam nadzieje, ze tym razem nie bedzie ustawiania
go pod syfiastego przewoznika, ktory obecnie skrajnie zaniza jakosc
swiadczonych uslug w Kielcach.

"wiec jak sam napisales kazdy nowy przetarg na przewozy powinien byc
za 10 lat po wygasnieciu obecnego"

A kto Ci tak powiedział? Nikt nigdy nie mowil, ze to jedyny przetarg
na przewozy.

"wtakim razie po co byla ptrzebna prywatyzacja skoro miasto zakupi
55 nowych autobusow a to jest 1/3 taboru MPK (a przeciez w czasie
strajku i przed nim miasto bardzo narzekalo na stan taboru i ze
prywatna firma uleczy MPK bo miasto nie ma pieniedzy na autobusy)"

Po to, by miastu nie ciazyla kula u nogi (MPK) i by miasto nie
musialo marnowac pieniedzy na inwestycje w tej firmie-studni bez dna.

"Co do jurka inw - jesteś jeszcze gorszym draniem od Chrabąszcza
pewnie jesteś jego człowiekiem od zadań specjalnych,"

Nigdy z czlowiekiem nie rozmawialem, nigdy tez go nie widzialem, ale
niewatpiwie szanuje go za wprowadzenie dyscypliny w firmie.

"Twoje wypowiedzi to zbiór kombinowanych i nieprawdziwych faktów,
które w sposób cwaniacki próbujesz przedstawić mieszkańcom."

Znam rozne definicje prawdy, ale ta zwiazkowa-przedstawiona przez
Ciebie jest dla mnie nowoscia :)))

"MPK realizuje ten sam kontrakt co miała Veolia - kłamco
jeden.Autobusy z środków unijnych miała dostać właśnie Veolia,

Oczywiscie, ze ten sam. Przeciez prezydent postanowil, ku krzywdzie
mieszkancow, zachowac monopol na rynku. VTP w zadnym wypadku
autobusow by nie otrzymala. Mysl, poznaj prawo, a potem sie zastanow
nad swoim losem, bo o Twoim ograniczeniu mozna pisac doktorat.

Tu już nie chodzi o Andrzeja Marka
W sprawie Andrzeja M. wysłano juz setki postów na tym forum. Sprawa została
przewałkowania, opinie się podzieliły i pewnie każdy pozostanie przy swojej.
Ale na Andrzeju Marku nie kończy się temat knebla w Polsce. Mimo wszystko,
uważam za pożyteczne, że sprawa doprowadzona została do absurdu. Być może, gdy
hałas ucichnie i nasze dziennikarskie tygrysy wyjdą już z klatki, publiczność
dowie się o innych, prawde mówiąc, bardziej bulwersująccych niż sprawa marka,
przypadkach:
z depeszy PAP:

W wielu przypadkach za wyrokami karnymi idą powództwa cywilne.
Tak było w przypadku olsztyńskiego dziennikarza Zenona
Złakowskiego. Skazany został na osiem miesięcy więzienia w
zawieszeniu na dwa lata za zniesławienie sędzi Małgorzaty
Jurczyńskiej w książce o "Solidarności". Zgodził się przeprosić
Jurczyńską i wydać erratę do książki. Sędzia zażądała jednak 50
tys. zł zadośćuczynienia z powództwa cywilnego. "To ogromna suma" -
przypomniał Krajewski. Zaznaczył, że "te żądania są absolutnie
niewspółmierne do - być może - pewnej szkody, która została
uczyniona".

40 tys. zł ma zapłacić była dziennikarka "Życia Warszawy" Edyta
Żyła, autorka cyklu artykułów o majątku byłej wiceprezes spółki
Ratusz-Wilanów, Beacie Bilińskiej-Yildiz. Dziennikarka została
skazana zaocznie, nie wiedziała o procesie, bo wezwania były
dostarczane na nieaktualny adres.

Na karę 13 tys. złotych zostali skazani przez Sąd Rejonowy w
Sieradzu dziennikarze "7 dni Kalisza" - Ewa Bąkowska i Krzysztof
Ścisły - którzy w dwóch artykułach opisali, jak miejscowy sędzia
potrącił w wypadku drogowym obywatela Szwecji Zbyszka Szkaleja.
Napisali, że - zdaniem poszkodowanego - sędzia był pijany. Ten
uznał, że dziennikarze narazili go na utratę czci i zaufania w
oczach opinii publicznej.

"Ten zapis w kodeksie karnym budzi ogromne wątpliwości
środowiska dziennikarskiego, bo ciężar dowodów w tym układzie
spoczywa na dziennikarzu. To dziennikarz musi dowieść, że jego
oskarżenie jest prawdziwe" - powiedział Krajewski z Centrum Monitoringu
Wolności Prasy. "Co więcej
został skreślony z kodeksu karnego zapis, który dawał ochronę,
jeżeli dziennikarz działał w dobrej wierze" - zaznaczył.

Na podstawie art. 212 kk (narażenie na utratę czci, zaufania)
poseł SLD Jakub Derech-Krzycki wytoczył proces dziennikarzowi
gazety "Tylko Gorzów". Dziennikarz Sławomir Wieczorek porównał
przypadek posła, który wysłał listy z podziękowaniem do osób,
które mu tego poparcia nie udzieliły, do przypadku Radka z
Wesołej, który siedział w areszcie za sfałszowanie legitymacji
szkolnej.

Pomówiony poczuł się też prezydent Jeleniej Góry Józef Kusiak,
który wytoczył sprawę Wojciechowi Jankowskiemu ("Słowo Polskie").
Sąd nakazał dziennikarzowi przeproszenie prezydenta miasta, ale
dziennikarz zapowiedział złożenie apelacji.

Podobnie było w Koninie, gdzie były wiceprezydent Józef Szymczak
wytoczył proces "Przeglądowi Konińskiemu". Gazeta opisywała
zakupienie przez Dom Kultury w Koninie albumów o tym mieście,
wydawanych przez wydawnictwo należące do rodziny byłego
wiceprezydenta miasta.

Zdarzają się też sytuacje, w których dziennikarze rezygnują z
procesu. Tak było w przypadku Jerzego Resickiego z "Gazety
Nowomiejskiej" (Nowe Miasto Lubawskie). Przytoczył on wypowiedź
miejscowego neurologa, a ten uznał, że dziennikarz go poniżył.
Dziennikarz przeprosił lekarza. "Spasowałem, nie miałem sił,
funduszy, sam nie byłem w stanie walczyć" - powiedział PAP
Resicki.(PAP)